Wywiad: Don Waddell [część pierwsza]
[16/05/2009 | nhl.com.pl, birdwatchersanonymous.com]
Niniejszy wywiad z menedżerem Atlanta Thrashers Donem Waddellem został przeprowadzony kilka dni po ostatnim meczu zespołu na własnym lodzie w sezonie 2008/2009. Waddell przebywał na hokejowych Mistrzostwach Świata do lat 18, obserwując młode talenty w kontekście zbliżającego się draftu. Włodarz Drozdów wypełniał także swoje obowiązki wobec amerykańskiej federacji, wręczając nagrodę dla Zawodników Meczu po jednym ze spotkań [Fotografia poniżej. Źródło: http://assets.sbnation.com/assets/107877/dw_slovak_sm_medium.jpg, autor: Hollly Gunning]. W pierwszej części menedżer omawia sukcesy i niepowodzenia klubu we właśnie zakończonych rozgrywkach. Rozmowę mogliśmy opublikować dzięki uprzejmości serwisu Bird Watchers Anonymous, na którym się ten wywiad ukazał.




























Tegoroczny sezon Thrashers składał się z dwóch bardzo różnych od siebie części. Skąd się wzięła różnica między pierwszą a drugą częścią?

D.Waddell: Myślę, że złożyły się na to różne czynniki. Jednym z aspektów, którego nie można przeoczyć był fakt, że Ilja Kowalczuk został mianowany kapitanem zespołu. Kiedy na jego barki zostały złożone duże obowiązki, Kowalczuk nie tylko grał lepiej, ale również zmotywował do większego wysiłku swoich kolegów.
Przyglądając się postawie poszczególnych graczy, trzeba pamiętać, że nie mogliśmy skorzystać z Zacha Bogosiana w pierwszej części sezonu. Kiedy wrócił do składu, strzelił dziewięć bramek i przewodził wszystkim pierwszoroczniakom wśród obrońców w lidze. Oddanie w wymianach kilku weteranów, zrobiło miejsce i dało więcej czasu na grę młodym zawodnikom. Myślę, że było to krytycznie ważne dla ich rozwoju. Widzę więc kilka przyczyn różnic między pierwszą a drugą częścią sezonu: Ilja został kapitanem, Bogosian wrócił do składu, a również w tym okresie bardzo dobrze spisywali się nasi bramkarze.

Co zatem poszło nie tak na początku rozgrywek?

W ciągu następnych kilku tygodni usiądziemy i będziemy analizować przebieg sezonu, ale trzeba pamiętać o tym, że mieliśmy w składzie dziewięciu czy dziesięciu nowych graczy i zupełnie nowy sztab szkoleniowy. Wiedzieliśmy, że nastąpi okres przejściowy, ale sprawienie, by wszyscy zmierzali do tego samego celu przy użyciu jednakowych środków, zajęło nam dłużej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Myślę, że nie wszystkim chodziło o to samo – co jest trudne do zrozumienia, kiedy się ma do czynienia z zawodowym sportowcami, którzy zarabiają duże pieniądze. Niektórzy jednak z naszych graczy lekceważyli nasz system gry.

Styl trenera Johna Andersona jest inny od podejścia wcześniejszych trenerów naszego zespołu. Anderson wygrywał przy pomocy tego stylu i wierzy w jego skuteczność. Dlatego właśnie go zatrudniłem, ponieważ wierzy w to, co przekazuje graczom. Jeśli jednak wszystkich pięciu graczy, którzy w danej chwili są na lodzie nie będzie funkcjonować w ramach tego samego systemu, nie osiągniemy sukcesów na podstawie samej teorii. Myślę więc, że brak sukcesów w pierwszej części sezonu możemy przypisać pojawieniu się nowych zawodników, konieczności dostosowania się do założeń gry nowego trenera oraz temu, że na swoim gwiazdorskim poziomie nie grał Ilja, a nasz bramkarz Kari Lehtonen w listopadzie został kontuzjowany. Jak się doda te wszystkie czynniki, to widać, dlaczego mieliśmy tak słaby początek sezonu.

W tym okresie dodaliście do składu Richa Peverley, a oddaliście Jasona Williamsa. Co było problemem Williamsa – nie pasował do składu, czy miał problem z dostosowaniem się do nowego stylu gry?

Powinienem wspomnieć o Peverley, kiedy mówiłem o zmianach w naszej grze, bo jego statystyki są niewiarygodnie dobre. Grał znakomicie. Jeśli chodzi natomiast o Jasona, to nie byliśmy w stanie znaleźć mu właściwych partnerów. W przypadku niektórych graczy jest tak, że wstawiasz ich do linii z kimkolwiek i od razu dobrze się rozumieją – próbowaliśmy Jasona w linii z Kowalczukiem, z Wiaczesławem Kozłowem, i jakoś nie szło. Czasami tak się zdarza.

Dołączenie do składu Peverley dało nam pewne nowe możliwości. Zanim jeszcze rozegrał pierwszy mecz w naszych barwach, wiedzieliśmy, że mamy do dyspozycji następnego centra i że możemy oddać Jasona. Nikt nie mógł przewidzieć na jakim poziomie punktowym zagra Peverley – wiedzieliśmy tylko, że ma wysokie umiejętności i że dostanie szansę, by się pokazać.

Która pozycja jest najbardziej właściwa dla Colby Armstronga? Druga czy trzecia linia? Czy Armstrong jest bardziej strzelcem czy zawodnikiem grającym fizycznie?

Myślę, że może spełniać obie te role. Uważam, że jest w stanie grać w pierwszej linii zespołu NHL, ale trzecia formacja jest chyba dla niego bardziej odpowiednim miejscem. Armstrong to zawodnik, który jest w stanie zagrać wiele minut w meczu – czasami kiedy gra w trzeciej linii nie dostaje wystarczająco dużo czasu na lodzie. A tego mu właśnie potrzeba, żeby grać efektywnie – musi często być na lodzie. W ciągu ostatnich 25 meczów sezonu zasadniczego, dostawał więcej czasu gry i zakończył sezon z dwudziestoma dwoma bramkami na koncie. Colby to napastnik, którego chcesz mieć na lodzie, ponieważ wtedy twój przeciwnik jest świadomy jego obecności. Dlatego właśnie staraliśmy się, aby dostawał w każdym meczu więcej niż 10-11 minut czasu gry.

Wracając do drugiej części sezonu zasadniczego, gdyby spojrzeć na ostatnie 41 gier, Thrashers utrzymywali tempo, które pozwoliłoby im zdobyć ok. 91 punktów w sezonie - ale i tak zabrakłoby wtedy kilku oczek do awansu do playoff. Jakich zatem wzmocnień klub będzie potrzebował na następny sezon?

Zawsze powtarzam, że trudniej jest wygrywać mecze w marcu, niż w październiku. Myślę, że wygraliśmy kilka trudnych spotkań w końcówce sezonu. Na początku przyszłych rozgrywek będziemy lepszym zespołem, o ile utrzymamy poziom gry z drugiej części zakończonego sezonu.

Jednocześnie myślę, że te 93 punkty [liczba punktów zdobytych przez Florida Panthers, którzy zajęli dziewiąte miejsce w Konferencji Wschodniej] to najwięcej punktów od dłuższego czasu, które nie dały zespołowi awansu do playoff – co jest niesamowite. Dlatego właśnie te „dodatkowe” punkty zdobywane w październiku i listopadzie w meczach po dogrywce czy w rzutach karnych, mają kluczowe znaczenie. Nam się zdarzało tracić punkty w ostatnich minutach, a trzeba się uczyć właśnie takie punkty zdobywać. Wydaje mi się, że w porównaniu do drugiej części tego sezonu, jesteśmy w stanie jeszcze poprawić nasze zdobycze punktowe na początku kolejnych rozgrywek.



Tekst w oryginale ukazał się na stronie internetowej Bird Watchers Anonymous
www.birdwatchersanonymous.com
"Reprinted by Permission of Bird Watchers Anonymous "
Wszelkie kopiowanie, rozpowszechnianie i publikowanie bez zgody Bird Watchers Anonymous jest zabronione.
Przetłumaczył: Marcin Hartman

Od redakcji: Wkrótce ukaże się druga cześć wywiadu z Donem Waddellem

Archiwum




hockeydb.com
Nazwisko gracza:


 
 
Google