Wywiad: Mariusz Czerkawski
[27/01/2009 | nhl.com.pl]
Poniżej znajduje się zapis rozmowy, jaką nasz przedstawiciel odbył z Mariuszem Czerkawskim. Mini-wywiad jest wzbogacony o kilka słów, które zawodnik powiedział nam tuż po zakończeniu pożegnalnego spotkania w Tychach. Czerkawski wspomina swoje występy w NHL, porównuje ligę sprzed lokautu do tej, którą mamy obecnie i rozwiewa pewien mit na temat swoich początków w Montreal Canadiens. Na koniec ma też parę słów specjalnie dla czytelników NHL.com.pl.

W trakcie swojej kariery w NHL grał Pan w samych markowych klubach – Boston, Edmonton, Toronto, Montreal, New York Islanders. Pomijając Islandersów, gdzie rozgrywał Pan swoje najlepsze sezony, w którym z tych klubów czuł się Pan najlepiej?

- No na pewno czułem się najlepiej tam, gdzie dobrze punktowałem. Na myśl przychodzi tu od razu Nowy Jork. Poza tym Boston, Boston był przecież pierwszy. Swoją drogą, ciekawe, bo zaczęło się od Bostonu i skończyło się na Bostonie, tak jak zaczęło się w Tychach i skończyło się w Tychach. Także dwa kręgi się zamknęły. Ale powiem szczerze, Montreal, Toronto, to są oczywiście takie kolebki hokeja, że tak jak dzisiaj mniej więcej [pokazując na dziennikarzy – przyp. red.] to jest po każdym treningu i jeszcze nie wiem, czy by nie brakowało tego pomieszczenia. Niesamowite zainteresowanie, niesamowita otoczka, profesjonalizm. To są takie takie kluby, o których można powiedzieć, że są Mekką hokeja. Porównując z piłką nożną – jak Real czy Manchester .

Wśród kibiców Montreal Canadiens krąży o Panu pewna legenda. Ponoć, gdy przyszedł Pan na pierwszy trening, koledzy zrobili Panu kawał na powitanie i napełnili torbę ze sprzętem wodą. To prawda?

- Nie, nie, to nieprawda, w klubie wcale mnie tak nie przywitano. Swoją drogą, byłem ciekaw, co pan mi opowie. Nie tak to wyglądało - wszystko odbyło się idealnie, z wielkim szacunkiem po obu stronach. Przywitano mnie, jak każdego innego zawodnika. To jest profesjonalna organizacja, a w końcu, gdy przychodziłem do Montrealu, byłem już parukrotnym zdobywcą trzydziestu bramek w sezonie, miałem dobry kontrakt, więc koledzy nie robili mi żadnych numerów.

Miał Pan okazję grać w NHL zarówno przed lokautem, jak i po. Jak porównałby Pan hokej sprzed wprowadzonych w 2006 roku zmian przepisów z tym, co wprowadzono po przerwie w grze?

- Czy zmieniło się aż tak wiele? Chyba nie do końca. Jasne, mówiło się, że ograniczono bójki, ale gra pozostała mniej więcej taka sama. Nie znaczy to, że nie było żadnych zmian na lepsze. To, co bardzo pomogło lidze, to umożliwienie przebicia się bardziej utalentowanym zawodnikom. Zaczęto walczyć z zahaczaniem, całym tym przytrzymywaniem łapami, które wcześniej spowalniało strasznie grę. No i wprowadzono rzuty karne, co tylko zwiększyło atrakcyjność meczów.

Z perspektywy czasu, jak podsumowałby Pan swoją karierę w NHL?

- Jeśli chodzi o NHL, to na pewno pierwszy mecz, ten hymn amerykański i kanadyjski w hali... Pierwsza bramka zdobyta w moje 22. urodziny – tego na pewno nigdy nie zapomnę... A później – Mecz Gwiazd, rzecz jasna, no i występy w kolebce hokeja – Toronto, a grałem też przecież w Montrealu. Nie zapominajmy o Edmonton, w barwach których występowali kiedyś tacy zawodnicy, jak Wayne Gretzky, czy Mark Messier. Zresztą, występowałem w trzech drużynach „Original Six”, jak się je określa za oceanem, w trzech z sześciu ekip, które założyły NHL. Poza tym ciekawe było życie hokeisty NHL, całe to poznawanie nowych miast, nowych lodowisk.


Mariusz Czerkawski żegna się z kibicami

Kończąc, co powiedziałby Pan czytelnikom NHL.com.pl jako swego rodzaju posłowie dla swojej kariery?

- Oczywiście chciałbym podziękować za zainteresowanie moją grą przez te wszystkie lata, to zawsze miłe. Dziękuję kibicom NHL i polskiej ligi, no i zachęcam do dalszego pasjonowania się hokejem, czy to w zagranicznym, czy w rodzimym wydaniu – to w końcu są zazwyczaj ci sami kibice, interesują się zarówno NHL, jak i naszymi rozgrywkami. Cieszę się, że mogłem przez te lata dostarczać ludziom emocji. Bardzo fajnie wyszedł też wczoraj ten mecz. Dobrze, że drużyna wygrała, chłopaki zapewnili sobie czwarte miejsce i będą w playoff startować z przewagą własnego lodowiska.

rozmawiał: Dawid Dryżałowski

Mariusz Czerkawski
Data urodzenia: 1974-04-13
Miejsce urodzenia: Radomsko
Wzrost: 183
Waga: 88

Kluby: GKS Tychy, Djurgardens IF, SC Hammarby, Boston Bruins, Kiekko-Espoo, Edmonton Oilers, New York Islanders, Montreal Canadiens, Toronto Maple Leafs, Rapperswil-Jona Lakers
Kariera w NHL: 12 sezonów [745 meczów, 215 goli, 220 asyst, 435 punktów]
Najlepszy sezon: 1999-2000 [35G, 35A]
Nagrody i wyróżnienia: Najlepszy Napastnik Juniorskich Mistrzostw Świata grupy B [1990], „Złoty Kij” [1991], Puchar Europy [1991], Mecz Gwiazd Elitserien [1993], Islander of the Year [2000], Mecz Gwiazd NHL [2000], Najlepszy napastnik Mistrzostw Świata grupy B [2000]


Archiwum




hockeydb.com
Nazwisko gracza:


 
 
Google