|
Bojkot Sundina [05/08/2008 | nhl.com.pl] Obrzydliwie nudna jest obecna przerwa między sezonami. Złość z powodu braku hokeja zwiększa się, gdy serwisy poświęcone NHL – a także dzienniki piszące o lidze – wciąż piszą o Matsie Sundinie. Piszą dla samego pisania.
Oczywiście również nam można teraz zarzucić, że piszemy o Szwedzie, prawdą jednak jest, że Sundin budzi największe emocje chyba od czasu otwarcia okna transferowego. Kiedy 1 lipca były zawodnik Toronto Maple Leafs nie podpisał kontraktu, mówiono, że zrobi to następnego dnia. Kiedy i to nie nastąpiło prasa zaczęła pisać o efekcie „Sundin domino” aż wreszcie wszyscy przeczytali, że Szwed nie jest zdecydowany czy w ogóle grać. Minął niemal miesiąc, a dziennikarze nie mają nic do powiedzenia, sam Szwed również. Obiecał decyzję 1 sierpnia, oczywiście się nie zdecydował. Irytacja udziela się chyba wielu kibicom, swoje zdanie publicznie wyraził również Steve Yzerman, dosyć otwarcie wskazując drogę nie tylko dla Sundina ale także Joe Sakica.
O ile jednak menedżerowie czasem muszą tańczyć tak, jak zagrają im zawodnicy – choć przypedek Scotta Niedermayera czy Teemu Selanne mógł nauczyć czegoś kilku z GM – to jednak dziennikarze mogliby wykazać więcej odporności. Przestańmy pisać o Sundinie. Tak na przekór.
Swoja drogą, czy to nie ciekawe, że zarówno Selanne, jak i Sakic - ludzie, którzy odnieśli większe sukcesy niż Sundin - nie budzą takich emocji, jak Szwed.
Krzysztof Sankiewicz
|