|
Vinny śladem Sida [26/06/2008 | nhl.com.pl] Nie mamy jeszcze oficjalnego potwierdzenia, bo zgodnie z zapisami CBA takowe może być ogłoszone dopiero 1 lipca, ale z prasowych przecieków wiemy, że najlepszy zawodnik Tampa Bay Lightning Vincent Lecavalier podpisał nowy dziewięcioletni kontrakt z zespołem. Można się spodziewać, że tak długa umowa oznacza, że 28-letni Vinny pozostanie w Błyskawicach do końca swojej kariery. Roczna średnia świadczy o tym, że Lecavalier poszedł wzorem kapitana Pittsburgh Penguins Sidney’a Crosby.
Lecavalier bez wątpienia jest jednym z najlepszych zawodników w lidze, ostatni sezon zakończył zdobyciem 92 punktów [40G, 52A], będąc najlepszym strzelcem zespołu, podobnie jak w sezonie 07/08 kiedy ustanowił swój rekord kariery notując 108 punktów [52G, 56A]. Taki zawodnik może śmiało żądać 10 milionów dolarów za sezon i chętni do skorzystania z jego usług się znajdą. Lecavalier zamiast tego wybrał dziewięć lat w Tampie, za 77 milionów dolarów. Oznacza to, że średnio będzie zarabiał 8,55 miliona dolarów i taki wynik będzie liczył się do salary cap drużyny. Nie można oprzeć się porównaniu do wspomnianego Crosby’ego, który średnio będzie zarabiał 8,7 miliona dolarów. Obaj gracze zadowolili się mniejszymi stawkami, aby w dobie salary cap pozostawić drużynie większe pole do manewru przy zatrudnianiu nowych graczy, co ich ekipom daje szanse na rywalizację o najwyższe cele.
Podpisując nowy kontrakt z Tampą, Lecavalier uciął wszelkie spekulacje, które pojawiały się wokół jego osoby od momentu kiedy zagrał Jeana Beliveau w filmie ukazującym życie Maurice Rocketa Richarda. Beliveau był ulubionym zawodnikiem dziadka Vincenta, gracz Tampy nosząc bluzę z numerem 4 upamiętnia wspaniałego gracza Montreal Canadiens. Ogladając Lecavaliera w bluzie Habs podczas kręcenia filmu, wysnuto teorię, że po zakończeniu obecnego kontraktu z Lightning [kończy się on 30 czerwca 2009 roku] Lecavalier przeniesie się do Montrealu. W tym momencie wydaje się to już nierealne. Jak najbardziej realne jest natomiast uczynienie Vincenta kapitanem drużyny, czego obecnie spodziewa się większość fachowców.
Nowi właściciele drużyny Oren Koules i Len Barrie [obaj grali w hokeja, Barrie także w NHL] mają ambicję, aby Puchar Stanley’a wrócił na Florydę, na której zagościł po raz pierwszy w historii w 2004 roku. Po katastrofalnym obecnym sezonie, kiedy Lightning byli najgorszą drużyną ligi, pojawiają się pierwsze „światełka w tunelu”. Wybranie z pierwszym numerem w drafcie Stevena Stamkosa sprawi, że Tampa będzie miała godnego następcę Brada Richardsa, który został oddany do Dallas Stars. Powrót Vaclava Prospala sprawia, że on, Lecavalier i Martin St. Louis znowu będą grać razem w jednej linii. W ostatnim sezonie pokazali, że wychodzi im to świetnie. Stamkos na pewno zagra w linii z Jussi Jokinenem, problemem może pozostać obsada prawego skrzydła. Michel Ouelett nie wydaje się być graczem takiego kalibru aby być wystarczającym wsparciem dla Stamkosa. Oren Koules zapowiedział, że jego zespół będzie aktywny na rynku wolnych graczy, problemem może być poziom salary cap, poważnie obciążony przez kontrakty Lecavaliera, St. Louisa i obrońcy Dana Boyle’a. Boyle, którego nazwisko dość często przewijało się w spekulacjach transferowych przed ostatnim trade deadline znowu wraca jako kandydat do opuszczenia Lightning. Czas pokaże, czy te plotki okażą się prawdziwe.
Jedynym błędem młodego właściciela Błyskawic wydaje się być zatrudnienie na stanowisku trenera Barry’ego Melrose. Przez ostatnie 13 lat Melrose śledził zmagania NHL zza biurka analityka telewizyjnego stacji ESPN, a jedyny sukces [Finał Pucharu Stanley’a z Los Angeles Kings z Waynem Gretzky'm w składzie] osiągnął w 1993 roku. Od tego czasu liga przeżyła dwa lokauty i szereg zmian w przepisach oraz stylu gry. Nie wiadomo, czy Melrose będzie w stanie dostosować się do wymogów Nowej NHL. Mimo tego wydaje się wielce prawdopodobne, że już w tym sezonie będziemy świadkami ciekawej walki w Southeast Division, która mimo, że z niej w latach 2004 i 2006 wywodzili się zdobywcy Pucharu Stanley’a, od dłuższego czasu uchodzi za najsłabszą w lidze. Obecnie rywalizacja Washington Capitals, Carolina Hurricanes i Tampa Bay Lightning zapowiada się pasjonująco. Możliwe, że włączy się do niej też Atlanta Thrashers i tylko Florida Panthers, przynajmniej na ten moment wygląda na ekipę, która ma największe szanse przejęcia od Błyskawic miana „czerwonej latarni” w dywizji a może nawet w lidze.
Andrzej Kubis
|