Niepewna sytuacja Avalanche
[04/06/2010 | nhl.com.pl]

Delicious Share

Po bardzo udanym sezonie wydawało się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku dla Colorado Avalanche. Okazuje się jednak, że sytuacja Lawiny nie należy do najciekawszych. Przyszłość klubu na pewno nie jest w tym momencie różowa, nie jest tez jeszcze czarna, ale przedstawia się w najlepszym wypadku w szarych barwach.

Ósme miejsce na Zachodzie, niespodziewany awans do playoff, rozkwit młodej ambitnej ekipy, objawienie się Craiga Andersona, jako jednego z najlepszych bramkarzy w lidze spowodowało, że fani Colorado z nadzieją patrzyli na przyszły sezon. W związku z tym, że Avalanche są jednym z zespołów, które mają najwięcej luzu pod „czapką płac” wielu kibiców liczyło na podjęcie walki przez menadżera Lawiny Grega Shermana o najbardziej gorące nazwiska na rynku wolnych graczy. Ilja Kowalczuk, Patrick Marleau, Paul Martin, Dan Hamhuis, Anton Wołczenkow, byli w różnych układach przymierzani przez kibiców do składu AVS. Wszystko wskazuje na to, że skończy się na pobożnych życzeniach fanów, po tym jak menedżer drużyny zapowiedział, że skupi się na budowaniu drużyny zasobami własnej organizacji. Oznacza to nie mniej, nie więcej to, że Lawina nie stanie w szranki o pozyskanie usług najlepszych wolnych graczy.

Co może być powodem, że zespół, który ma podpisanych 16 zawodników na przyszły sezon i po ewentualnym podniesieniu salary cap o 2 miliony ponad 29,5 miliona dolarów do wydania, nie chce podjąć walki o zawodników, którzy bez wątpienia pomogliby drużynie w jeszcze lepszej grze w następnym sezonie? Sherman tłumaczy, że zamierzają rozwijać swoich graczy i nie chcą obciążać się kontraktami, które mogą w przyszłości utrudnić podpisanie wysokich kontraktów z graczami takimi jak Craig Anderson, czy Matt Duchene. To oczywiście tłumaczenie sensowne, aczkolwiek nie sposób oprzeć się wrażeniu, że jest w nim jakieś drugie dno.

Tym drugim dnem jest właściciel Avalanche [przy okazji też Denver Nuggets w NBA, Colorado Rapids w MLS, hali Pepsi Center, telewizji Altitude, współudziałowiec Arsenalu w Premiership] Stan Kroenke. Kroenke jest miliarderem znajdującym się na 117 miejscu na liście 400 najbogatszych ludzi w USA magazynu Forbes, jego majątek był w zeszłym roku szacowany na 2,7 miliarda dolarów, o 200 milionów mniej niż majątek jego żony Ann Walton-Kroenke, jednej z dziedziczek sieci sklepów Wal-Mart [110 miejsce na liście]. Taki człowiek nie musi oszczędzać i stać go na to, aby zespół, którego jest właścicielem wydawał, co roku tyle ile wynosi limit płac. Co więc sprawia, że Avalanche nagle zaczynają zaciskać pasa?

Oprócz wspomnianych wyżej drużyn, pochodzący ze stanu Missouri Kroenke jest właścicielem 40% udziałów w drużynie ligi NFL St. Louis Rams. „Barany” szukają obecnie nowego właściciela i głównym kandydatem jest właśnie Kroenke. Na ten moment uniemożliwiają mu to restrykcyjne przepisy NFL. Żaden właściciel drużyny footballu amerykańskiego nie może mieć drużyn z innych wielkich lig, w mieście gdzie jest jakiś inny zespół NFL. W związku z tym, że w Denver gra drużyna Denver Broncos, władze NFL nie zgadzają się na zakup większościowego pakietu udziałów w Rams przez Kroenke. Właściciel Lawiny próbował użyć podstępu i kupić akcje na nazwisko swojej żony, z którą ma rozdzielność majątkową, ale ten ruch też został zablokowany przez NFL. Obecnie jedynym sposobem, aby Stan mógł zostać właścicielem Rams jest sprzedaż Avalanche i Nuggets.

Aktualnie władze NFL zastanawiają się, czy zgodzić się na sprzedaż tych drużyn, przez Kroenke komuś z jego rodziny [na przykład żonie]. Jeśli by do tego doszło, to przyszłość Avalanche nie jest zagrożona, zmiana będzie czysto biurokratyczna, Ann Walton Kroenke na pewno nie będzie rządzić zespołem. Jeśli NFL to też zablokuje, to Kroenke będzie musiał znaleźć nowego właściciela dla Nuggets i Avalanche spoza rodziny. To może oznaczać spore problemy dla Lawiny, tym bardziej w sytuacji, gdy w minionym sezonie klub miał duże problemy z frekwencją na meczach. Mniej zamożny właściciel będzie chciał odrobić ewentualne straty na sprzedaży zbyt małej ilości biletów poprzez cięcie płac. Stąd zapewne wynika spora zachowawczość menedżera AVS, który podpisanymi kontraktami zapewne ledwo przekroczy „salary floor”. Do momentu decyzji w sprawie Rams, przyszłość Colorado rysuje się szaro.


Andrzej Kubis

Archiwum



hockeydb.com
Nazwisko gracza:


 
 
Google